Łowy i głód
nigdy się nie kończą

środa, 4 marca 2015

Od Cassie

Brak komentarzy:
Krucha dziewczyna przemierzała ulice miasta, ciekawie rozglądając się na boki. Podziwiała wysokie wieżowce, zatrzymywała się by pogłaskać zwierzaka, który obwąchiwał ją mimo woli swojego właściciela, szarpiącego uparcie za smycz, uśmiechała się szeroko do każdego dziecka spotkanego po drodze. Słyszała kilka komentarzy przechodniów na temat swojego niewiarygodnie chudego ciała, ale puszczała je mimo uszu, jeszcze szerzej się do takich ludzi uśmiechała. Lubiła pokazywać, że dobry nastrój wcale nie jest zależny od jedzenia. Wiatr zawiał nieco mocniej i długa spódnica zaplątała się w nogi dziewczyny, uniemożliwiając jej postawienie następnego kroku. W ostatniej chwili wyciągnęła ręce przed siebie, amortyzując upadek i lądując na kolanach, nie na twarzy. Kilka par oczu spojrzało na nią z pobłażaniem i satysfakcją, po czym wróciło do swoich spraw. Niczym niezrażona anorektyczka wstała jednak, uśmiechając się ponownie, otrzepując ubrania i ruszyła dalej, by zaraz zderzyć się z wysokim mężczyzną. Szybko od niego odskoczyła i popatrzyła przepraszająco w jego oczy.
- Ja... łał... Przepraszam. - uśmiechnęła się, jakby zapominając od zderzeniu. - Łał, uroczo. Jestem Cassie, a ty? - tym razem na jej twarzy pojawił się "uśmiech nr 5", zarezerwowany dla nowo poznanych osobników.
<Alfie? :d>

Cassie Ainstworth

Brak komentarzy:
IMIĘ: Cassandra
NAZWISKO: Ainstworth
PSEUDONIM: Nie wiem, czy można to uznać za pseudonim, ale ludzie zwykle mówią do niej Cassie.
DZIEŃ URODZIN: 8 marca. W dzień kobiet. Może dlatego Cassie tak uwielbia sukienki i spódnice.
WIEK: 17 lat
ZAWÓD: Cóż stan psychiczny nie pozwala jej na pracę, poza tym mieszka z rodzicami. Może się nią zbyt nie interesują, ale pieniędzy ma zawsze pod dostatkiem.
RANGA: opiekun
SPRAWNOŚĆ:
fizyczna: Cassie jest wątłą dziewczyną, nie dysponuje wielką siłą generalnie po prostu jej nie ma. Nie umie walczyć, biega też nie za szybko, krótko mówiąc bardzo łatwo ją zdominować. Jedynym prawdziwym atutem dziewczyny jest jej węch. Pomaga nie tylko w byciu wilkołakiem, ale również w unikaniu uliczek z nadmierna ilością knajp i restauracji.
mentalna: Cassie jest szalona. Jeśli chcesz ją sobie podporządkować, to nie będzie ci sprawiać problemu. Jest uległa i chętna do współpracy, zwłaszcza wtedy, gdy masz przy sobie jakieś dobre dragi. Tylko nie marihuanę, bo po niej robi się głodna. A anorektyczki przecież nie mogą jeść.
CHARAKTER: Urocza, życzliwa dziewczyna ze skłonnością do bycia zbyt naiwną. Uwielbia sprawiać ludziom przyjemność, jest uległa i bezproblemowa w "obsłudze". Mimo tego wrażliwa, choć swoje emocje chowa w sobie. Jest nieco infantylna i dziecinna, ale jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, to bardziej kompetentnej i odpowiedzialnej osoby nie znajdziesz. Jest pracowita, ma świetny kontakt z dziećmi. Ogólnie z ludźmi. Niektórzy uważają ją za stukniętą sukę, ale ona nie zwraca na to uwagi, nawet sama się z tym zgadza. Jest uprzejma, dopóki nie wspomnisz o jedzeniu. Doskonale zdaje sobie sprawę że ludzie chcą jej pomóc, nawet szczerze im dziękuje, ale ona na pewno nie zacznie jeść.
RODZINA: Nie lubi o niej mówić,
ZAUROCZENIE: --
EX: Sidney "Sid" Jenkins.
POTOMSTWO: -
HISTORIA: Urodziła się w szczęśliwej rodzinie. Jej rodzice nigdy nie szczędzili sobie przyjemności i w każdej wolnej chwili, w każdym miejscu potrafili się pieprzyć. Może to trochę zryło psychikę Cassie? W wieku 16 lat przestała jeść, sama nie wie dlaczego. Może to obsesja na punkcie bycia szczupłą, choć sama mówi, że chyba nie do końca tak było. Chciała po prostu zwrócić na siebie uwagę rodziców. Urodził się jej młodszy brat, którym uwielbia się opiekować, często robi przysługę rodzicom i zajmuje się braciszkiem, kiedy oni chcą się pieprzyć. Ostatnio wypisali ją z kliniki odwykowej, warunkiem było przybranie na wadze 0,5 kg. Schowała sobie ciężarki do majtek i tak spełniła wymogi.
Wilkołakiem została przez czysty przypadek. Wędrowała sobie po lesie, a że zachciało jej się pić, sięgnęła do strumyka i napiła się wody, której prawdopodobnie kosztowała przed momentem cała wataha. Rodzice nic nie wiedzą, zbyt mało poświęcają jej uwagi.
CIEKAWOSTKI: Jej ulubionym słowem jest "łał" i "uroczo" bardzo często ich używa.
Kiedy przychodzi do kogoś w odwiedziny zawsze najpierw kieruje się do kuchni i układa jedzenie. Uwielbia to robić, sama, w szufladzie pod łóżkiem, ma mnóstwo słodyczy idealnie poukładanych.
Uwielbia spódnice.
SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE:
głos: Hannah Murray
wzrost: 165 cm
kolor oczu: brązowe
kolor włosów / sierści: Włosy w kolorze jasny blond. Często spina kilka kosmyków swoją spinką w kształcie róży. Sierść płowa.
ulubiona forma: Ludzka
choroby: Anoreksja, zaburzenia psychiczne
uzależnienia: Układanie produktów spożywczych, narkotyki
stosunek do: 

  • wilkołaków: "Oh, łał, uroczo!"
  • watah: "Oh, łał, uroczo!"
  • samotników: "Oh, łał, uroczo!"
  • ludzi: "Oh, łał, uroczo!"
  • łowców: "Oh, łał, uroczo! Chwileczkę... Łał... Chyba nie jesteście zbyt mili..."

AUTOR: Szwecja162

Effy Stonem

Brak komentarzy:

IMIĘ: Elizabeth
NAZWISKO: Stonem
PSEUDONIM: Effy
DZIEŃ URODZIN: 5 marca
WIEK: w tym roku już, lub dopiero, 19 zima.
ZAWÓD: Pracuje w McDonaldzie. Może nienajlepsza praca, zważywszy na to, ze gdy trafi jej się irytujący <w jej mniemaniu> klient, z chęcią i satysfakcją pokaże pazurki. Ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
RANGA: Omega. Nie przejmuje się tym, ma to gdzieś. Dla niej i tak liczy się tylko alfa i beta. Reszta może ją pocałować w dupę.
SPRAWNOŚĆ:
fizyczna: Niby wątła, krucha, pozbawiona siły, wystawiona na pastwę losu. Stwierdzenie to bardziej mylne być już nie może. Sylwetka stwarza dziewczynie idealne warunki do zamaskowania swych wybitnych umiejętności walki. Obraz agresywnego, drażliwego wilka gotowego rozerwać każdemu napotkanemu wrogowi tchawicę nie pasuje do niej za nic, co przy każdej stosownej okazji wykorzystuje dla własnych korzyści. Nie można więc zarzucić jej braku siły, a tym bardziej wytrzymałości. Mimo kłów zatopionych w jej ciele nadal dokonuje zdecydowanych, doskonale wymierzonych ciosów, wspierana przez buzującą w ciele adrenalinę. Jak na wilkołaka wychowanego w miejskiej dżungli przystało, zdołała przyswoić do swych ruchów niezwykłą precyzję oraz zwinność. Giętkie, wielokrotnie sprawdzone w praktyce mięśnie pozwalają jej na pełne gracji, szybkie uniki, niezbędne przy kimś, kto wojowanie z drugim ma we krwi. W szkole zawsze wygrywała wszelkiego rodzaju biegi czy długodystansowe, czy te najkrótsze. Podczas wilczego biegu potrafi rozwinąć prędkość 85 km/h! Broń palna nie jest jej obca, chociaż bardziej woli nóż czy żyletki. Niby takie niepozorne, ale można zrobić komuś krzywdę…
mentalna: Anoreksja, bulimia, autoagresja, narkomanizm… Brzmi znajomo? Effy każdą z tych chorób przeszła, co wyryło w jej psychice odchylenia. Nie, co jak co, ale zdrowa na pewno nie jest. Teraz zmaga się z sadyzmem. No bo kto nie lubi bawić się jedzeniem? A już szczególnie jako wilk.
CHARAKTER: Twarda, wzgardliwa, bezlitosna uwodzicielka- to właśnie Effy. Zawistna manipulantka, która zniszczy wszystko, co stanie jej na drodze do osiągnięcia sukcesu. Z jednej strony uosobienie elegancji, z drugiej zimnokrwista zabójczyni. Nie daje sobą pomiatać, a każdego, kto spróbuje przejąć nad nią władzę czeka los najgorszy z możliwych. Nigdy nie ukazuje słabości, już dawno umarły w niej jakiekolwiek uczucia. Bez wahania dokonuje mordu czy łamie coraz to kolejne zakochane serca. Ale niech cię nie zmyli ta twarda skorupka, którą Effy sama, krok po kroku, powoli wznosiła. Gdzieś tam w środku kryje się wrażliwa, niewyobrażalnie skrzywdzona dziewczyna, która bardzo się boi. Rzadko się odzywa. Woli słuchać, a aparatu mowy używa, gdy jest to konieczne.
RODZINA: Ojciec, matka, starszy brat, wszyscy, których nienawidziła. Tak czy siak – nie żyją.
ZAUROCZENIE: „Miłość jest źródłem słabości. To właśnie ona doprowadza do twojego samobójstwa.” – trzy razy nie.
EX: -
POTOMSTWO: -
HISTORIA: Słyszeliście kiedyś o ojcu, który gwałci własne dzieci? Effy miała okazję to przeżyć. Matka nic nie robiła, przyglądała się w milczeniu, a brat jeszcze pomagał ojcu. Pewnego dnia w domu wybuchł pożar. I uratowała się z niego Effy, jakimś cudem znajdująca się w środku nocy poza domem. Nikogo to nie zastanowiło… Ciekawe.
CIEKAWOSTKI: Gra na wiolonczeli. Ma kolczyka w języku i dwa tatuaże na rękach. Wilkołakiem została przez ugryzienie. Uciekała jak najdalej od pożaru i "BUM!" coś chwyciło ją za rękę. Swojemu napastnikowi nie ma za złe, całkiem podoba jej się takie życie.
SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE:
głos: Kaya Scoledario
wzrost: 168 cm
kolor oczu: zielone
kolor włosów / sierści: brązowe
ulubiona forma: Wilcza
choroby: -
uzależnienia: alkohol, lżejsze narkotyki
stosunek do: 

  • wilkołaków: nie obchodzą jej.
  • watah: to co powyżej.
  • samotników: znów to samo.
  • ludzi: i znowu.
  • łowców: nic do nich nie ma.

AUTOR: Szwecja162

Od Alfiego c.d Sama i Ally

Brak komentarzy:
To powietrze między nimi, zapełnione napięciem i testosteronem, można by było ciąć. Ogólnie to bawiła nieco Alfiego ta sytuacja, szczególnie fakt, że Sam ciągle paplał o jakimś wyżywaniu się na Ally, czego przecież Alfie nie robił. Raz ją zastraszył, ponieważ zaniedbała swoje obowiązki a już jest od damskiego boksera wyzywany, śmiech na sali. Dobrze, owszem, uderzył już nie raz kobietę, jednak jedynie w obronie własnej. Miał się pozwolić lać, sam nie oddając? Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy. Alfie potrafił sprawiać wrażenie dobrego chłopca, ale był jednym z tych, co dadzą w pysk, złamią rękę, zgwałcą kobietę, a potem dokończy papierosa i pójdzie w pizdu, jakby nigdy nic się nie stało. Kochany, czyż nie? Nawet go nie przejęła groźba dotycząca wydalenia z watahy, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę, że Ally tego nie zrobi. Boi się go. Boi się jego zemsty, doskonale wiedząc, że Alfie niekoniecznie jest zdrowy psychicznie. Dziwne, że to wiedziała. Przecież starał się to ukrywać. Tiaaa. Starał się.
- Alfa roku - prychnął, coraz bardziej gardząc Ally przez jej zachowanie. Dla niego przywódcą jest ktoś stanowczy, konsekwentny, ktoś kto potrafi przemawiać i nie dopuszcza do takich sytuacji. Gdyby to Alfie był alfą... Oh, wtedy dopiero to stado zyskałoby potęgę, a przynajmniej w umyśle Alfiego. W takiej sytuacji jak ta zadziałałby błyskawicznie, rozdzielił agresorów chociażby siłą i przywołał do pionu. No, ale skoro nie był, a jedną z funkcji bety jest karanie takich wyskoków... Nie ukarze go przecież za wypełnianie swych obowiązków. - A ty co, pantoflarzu? Musi Cię alfa bronić? - parsknął, patrząc na Sama. - Jaka szkoda, że sobie poszła - powiedział jedynie i rzucił się do gardła Samowi, już pod postacią wilka. Przemiana była kwestią ułamka sekundy, tak więc Sam nawet nie miał chwili by zareagować. Alfie może i nie zbił kłów w jego krtań, a kilka centymetrów niżej, w ramię, a po dźwięku jaki w tej samej chwili dobiegł do uszu wilka można było wywnioskować, że jego obojczyk został zgruchotany. Pysk Alfiego wypełnił się ciepłą krwią, spływającą do gardła, działającą na niego silniej niż jakikolwiek narkotyk. Odezwał się w nim zew krwi, rozpalający zmysły. Tego uczucia nie dało się opisać. Była to mieszanina chcicy i ćpuna który dorwał się do heroiny po głodzie. Źrenice się gwałtownie powiększyły, niczym na widok ukochanej osoby, serce biło tak szybko, że brzmiało jak seria z karabinu, ciało drżało z podniecenia, a w jego umyśle działo się piekło. Chciał więcej i więcej. Na początku chciał go jedynie pouczyć, lecz teraz.... szarpał szczękami, by tylko bardziej naruszyć naczynia krwionośne. Sama przyciskał do ziemi swym całym ciężarem, nie pozwalając się wyrwać. Rozluźnił szczęki i oderwał się od rany, patrząc na twarz Sama. Zęby szczerzył w przerażającym uśmiechu, ryjącym psychikę bardziej niż jakikolwiek widok, a krew spływała z pyska na jego ciało. Właśnie wtedy Sam go zrzucił z siebie. Alfie na biegu się podniósł i ponownie skoczył na tego idiotę.

Sam?
Możesz poturbować Alfiego, nawet bardzo, bardzo mocno. Alfie nie jest najsilniejszy.
Jednak pamiętaj o tym, że skurczybyk jest cholernie wytrzymały, więc będzie atakował i trzymał się na nogach nawet wtedy, kiedy każdy wilk by już wymiękł.

poniedziałek, 2 marca 2015

50 post! + informacje

Brak komentarzy:
Juhuuuu! Dobiliśmy do pięćdziesiątki (dwa są wersjami roboczymi, Burak wcale nie jest taka zła z matmy ~Ally), za co bardzo chciałabym Wam podziękować, ponieważ to głównie Wasza zasługa. Wiem, bardzo oklepany tekst, ale nawet nie wiecie jak się cieszę. Jako, że jest pierwszy marca, zróbmy krótkie podsumowanie miesiąca. Zacznijmy od wyświetleń. Nie powiem nie, statystyki bardzo mnie ucieszyły. Od dnia 19 lutego - wtedy został otwarty blog - do dziś naszego bloga odwiedzono 1 756 razy! Hah :D 

STRONA FABULARNA
» Oficjalnie ogłaszam, że z dzisiejszym dniem nastaje marzec! Zapoznajcie się z pogodą i cieszcie się z tego, że temperatury idą w górę!
» POSTĘPY FABULARNE: Atmosfera robi się napięta, gdy Ally spóźnia się na ważne zebranie, które de facto poprowadził za nią Alfie. W powietrzu wisi wojna domowa, a wilki zaczynają się coraz częściej kłócić kto byłby lepszym przywódcą, przez co wataha powoli zaczyna dzielić się na dwie części: team Ally i team Alfie, oraz coraz częściej słychać szepty dotyczące prawdziwej hierarchii w watasze. Nie uszło uwadze członków fakt, że na ów zebraniu Alfie zdominował Ally i zmusił ją do ukazania uległości. Do uwzględnienia na fabule.
» Chodzą pogłoski o tym, że Alfie zmaga się z chorobami psychicznymi.
» Już niedługo pierwszy event!
» Trzynastego marca urodziny obchodzi Alaska! Z kolei siedemnastego - Sam.
~ Alfie

niedziela, 1 marca 2015

Od Alfiego c.d Alaski

Brak komentarzy:
Co tak się dziwi? To jego obowiązek! Nawet jeśli kwestia przynależności do stada pozostawała wątpliwa - niby nutę czuł, ale nie ufał swojemu nosowi - to jednak była to jego robota, z czego raczej zadowolony nie był. Wolał się obijać i patrzeć na krzywdę innych bądź ją wyrządzać, niż jej zapobiegać, dlatego tak niechętnie do tego podchodził. Nie był bohaterem, przynajmniej nie takim jakich pokazują w komiksach. 
Alfie miał to do siebie, że na jego usta często wpełzał uśmiech ale i znikał. Tym razem była to ta pierwsza czynność, a wyraz tego uśmiechu wraz z żarem w ślepiach był brudny. Cholernie, niezaprzeczalnie brudny, pełen nieprzyzwoitości, lubieżności i grzechu. Wydawał się on zupełnie nie pasować do tej chłopięcej twarzy i zdradzał, że Alfie miał równie brudne zamiary co do Alaski. Zobaczymy kto będzie tym złym i niegrzecznym. Swój nastrój zmieniał z sekundy na sekundę. Jeden raz był opryskliwy, by za drugim razem ją uratować, najpierw zgrywał niedostępnego, by teraz knuć co do niej plany. Człowiek zmiennym jest, a i procenty swą rolę odegrały. Poza tym zaproponowała mu zabawę! Mimo dwudziestu pięciu lat na karku był wiecznym nastolatkiem, uwielbiającym się mocno zabawić. Nic co ludzkie nie jest mi obce, czyż nie? A on kochał próbować wszystkiego przy czym wydawało się, że żyć szybko to jego życiowe motto. Jedynie do umierać młodo mu się nie śpieszyło, wolał jeszcze trochę sobie pożyć.
- I słusznie - skwitował, po czym udali się do klubu. Jako, że droga długa nie była, zbyt długo czasu nie zajęła, tak więc rozmowy niemal nie było. Pchnął drzwi, a im oczom ukazał się dość typowy obrazek. Duża hala, mrugające światła, ciemno jak w dupie no i tłum tańczących. Większość z nich była już w stanie wskazującym. Ciała ocierały się o siebie, mając w głębokim poważaniu przestrzeń osobistą, muzyka zagłuszała myśli. Rzucił jej rozbawione spojrzenie i skierował się do barku. Usiadł ciężko na wolnym hokerze, po czym zerknął szybko na dobrze znaną mu kartę drinków, by zaraz poinformować barmana o zamówieniu. Szkoda, że go nie znał, tak więc ponownie powrócił do Alaski - Co powiesz na Sex on the beach
- Brzmi dobrze - odpowiedziała.
- Choć wiesz, teraz na plaży jest nieco zimno - powiedział, krzywiąc się. Po chwili nachylił się w jej stronę. - Chcesz naprawdę poszaleć? - spytał, unosząc wysoko brew. - Czy może robisz to tylko po to, by nie wyjść na miękką? - sprowokował ją. Powiedzmy, że miał przy sobie starych, dobrych przyjaciół.

Alaska?

Od Sama CD. Alfiego

Brak komentarzy:
Kiedy jesteś skonsternowany, inni mogą uznać cię za nieświadomego swojego położenia i niedoceniającego przeciwnika. Albo stwierdzić, że nie masz instynktu zachowawczego. Sama zawsze bawiła taka opinia o nim. Zwykle ktoś, kto w ten sposób o nim myślał, przegrywał potyczkę. Doskonale wiedział, że przy becie musi zachować ostrożność i uwagę, więc tym trudniej było mu powstrzymać uśmiech na widok sposobu, w jaki myślał o nim Alfie. W oczach bety było widać pogardę, ale nic sobie z tego nie robił. W jego oczach widniała taka sama, jeśli nie większa, w stosunku do mężczyzn wyżywających się na kobietach. Przed dołączeniem do watahy zaczerpnął informacji o ich członkach, w szczególności przywódcach i wiedział, że pod niepozornym wyglądem Alfiego skrywał się nieobliczalny wilkołak.. Nie zamierzał jednak ulegać komuś, kogo nie darzy szacunkiem. I vice versa.
Odwzajemnił spojrzenie i nie cofnął się. Gdyby i on uległ, Alfie miałby władzę nad całą watahą. Z pewnością większą i stabilniejszą niż, Ally, młoda alfa, która niepewnie czuła się jeszcze na swoim stanowisku.
- Zastanawia mnie, dlaczego to robisz. Jakbyś czerpał przyjemność z nękania słabszej od ciebie istoty. To zupełnie, jak delikatne dźganie szpilką motyla. Czemu po prostu nie obalisz Ally? Dużo prostsze wyjście, nie sądzisz? Po prostu zabić alfę i mieć na własność watahę. - Sam był spokojny i opanowany. Skupiony na przeciwniku, gotów wychwycić nawet najmniejszy, z pozoru nieszkodliwy ruch.
- Proste sposoby nie zawsze są skuteczne. - Alfie uśmiechnął się złowrogo.
- No tak, zapomniałem. Zapewne gdyby nie Ally, wataha nie miałaby członków.  Większość pewnie unikałaby stada, w którym rządzi damski bokser.
Alfie warknął ostrzegawczo, a jego oczy zalśniły w świetle księżyca. Sam również nie mógł dużej powstrzymywać wściekłości.
- Nie masz pojęcia, co cię czeka, hm? Myślisz, że tak łatwo będzie ci wygrać z betą? Sam zapracowałem na to miejsce. To o czymś świadczy, kolego.
W momencie, kiedy oboje mieli rzucić się na siebie, dobiegła do nich Ally. Zdyszana stanęła między nimi i położyła im dłonie na klatkach piersiowych. Zupełnie, jakby nagle nabrała odwagi. 

<Ally?>
Sam też do najsłabszych nie należy, a już na pewno nie jest ignorantem :P
Layout by TYLER